ZIELONA SZKOŁA 2012


DZIENNIK BIESZCZADZKI



DZIEŃ PIERWSZY


Na ,,zieloną szkołę’’ wyjechaliśmy spod naszej szkoły w niedzielę o 6 rano. Po dziewięciu godzinach jazdy  dojechaliśmy do największego skansenu w Europie, który znajduje się w Sanoku. Zwiedziliśmy 17-wieczne zabytki architektury sakralnej i świeckiej. Przewodnik opowiedział nam o ówczesnym życiu ich mieszkańców. Na rynku galicyjskim można było kupić piękne pamiątki.

Następnie pojechaliśmy do ,,Rancho’’ w Wołkowyji. Zmęczeni, ale zadowoleni udaliśmy się do swoich pokoi, gdzie wszyscy z zapartym tchem oglądaliśmy mecze Euro 2012.

DZIEŃ DRUGI


Nasz drugi dzień w Wołkowyjach minął bardzo męcząco, gdyż był wielki upał, który wszystkim dawał się we znaki. Po śniadaniu wyruszyliśmy nad zalew znajdujący się nieopodal naszego ośrodka wypoczynkowego. Niestety w tamtym miejscu nie było nam wolno się kąpać. Jego niezbadane głębiny przyprawiały naszych opiekunów o dreszcze. Pani dyrektor od razu zorganizowała nam autobus, który dowiózł nas do Polańczyka na plażę. Widok jest tam niezwykły. Wchodziliśmy do wody na zmianę, aby dorośli mogli każdego doglądać.

Po 14 wróciliśmy na obiad. Wieczorem zwiedziliśmy najbliższą okolicę.

Ten tydzień zapowiada się naprawdę ciekawie.

DZIEŃ TRZECI


Dzisiejszy dzień naszej wycieczki rozpoczął się od przejazdu kolejką bieszczadzką. Podziwialiśmy fantastyczne krajobrazy, których na pewno nie moglibyśmy zobaczyć idąc pieszo. Odwiedziliśmy także sklep z pamiątkami, aby każdy mógł zabrać do domu jakąś  małą cząstkę tego wspaniałego miejsca. Dalszą część trasy po tym niezwykłym terenie odbyliśmy autokarem, gdzie mogliśmy dowiedzieć się ciekawych rzeczy od przewodnika. Następnie przyszedł czas na bliskie spotkanie z Bieszczadami. Podzieleni na grupy wyruszyliśmy na  górski szlak. Mimo ciężkiej, kamienistej drogi, wszyscy byliśmy pod dużym wrażeniem cudownego, górskiego krajobrazu. Byliśmy zmęczeni, ale dumni z wyczynu, jakim było wejście do ,,Chatki Puchatka’’ znajdującej się na wysokości 1228 m npm. W drodze powrotnej  jeszcze mogliśmy ochłodzić się w przyjemnej wodzie Sanu. Pełni wrażeń wróciliśmy na pyszny obiad. Dzień  ten był bardzo udany.

DZIEŃ CZWARTY


   Już środa!!! Punkt widokowy mieszczący się niedaleko naszego ośrodka, stał się naszym porannym celem. Był to bardzo upalny dzień, więc droga na szczyt zdawała się nie mieć końca. Nasz trud wynagrodzony został widokiem zapierającym dech w piersiach, pięknych gór, jezior i pastwisk. Około godziny  10:30 zeszliśmy w dół. Aby dostać się do miejsca naszego zakwaterowania musieliśmy przejść  przez rzekę. Upał w dalszym ciągu dawał nam się we znaki, więc opiekunowie zezwolili na kąpiel. Po powrocie był czas wolny-każdy robił co chciał-graliśmy w piłkę, rozmawialiśmy, a niektóre osoby nawet czytały. Po południu  poszliśmy na kąpielisko oddalone od naszego Rancho  o 4,5 kilometra. Tam mogliśmy się wyszaleć do woli. Brakuje nam tylko sklepów. O, rany-gdzie my wydamy pieniądze?!

DZIEŃ PIĄTY


Piątego dnia ,,zielonej szkoły’’, zaraz po śniadaniu, pojechaliśmy na zaporę na Solinę, z której obserwowaliśmy ryby i podziwialiśmy cudowne widoki. Następnie mieliśmy 45 minut wolnego czasu. Mogliśmy wreszcie wydawać kasę. Poszliśmy na stragany, gdzie kupiliśmy piękne, bieszczadzkie upominki, między innymi: figurki, torebki i biżuterię. Niektórzy próbowali też lodów  i oscypków. Potem zwiedzaliśmy elektrownię wodną. Przewodnik w prosty sposób wyjaśnił nam, jak ona działa. Dużo dowiedzieliśmy się też z filmu, który oglądaliśmy przed wizytą w elektrowni. O 14 pojechaliśmy na obiad do hotelu ,,Ewka’’. Następnie czekał nas rejs statkiem ,,Tramp’’ po Zalewie Solińskim. Mogliśmy wówczas z bliska oglądać wyspy i prześliczne krajobrazy. Potem opiekunowie zabrali nas do Polańczyka, gdzie korzystaliśmy z kąpieli w chłodnej wodzie.

Po kolacji kierownicy ośrodka urządzili nam ognisko. Każdy dostał kiełbaskę i herbatę. Następnie wszyscy udali się do swoich pokoi, by oglądać mecz Czechy-Portugalia.

DZIEŃ SZÓSTY

 

Piątek zapowiadał się bardzo obiecująco, gdyż w planie było kąpielisko i podchody. Wszystko jednak popsuła nam bardzo niespodziewana pogoda – burza, skutkiem czego musieliśmy zostać w ośrodku dopóki nie przestało padać. Przed obiadem wyruszyliśmy na „spacer”. Było bardzo mokro, a na dodatek wędrowaliśmy lasem, gdzie błota było do „kolan”. Spacerowanie śliskimi ścieżkami zamieniło się w prawdziwą wspinaczkę i błotną ślizgawkę.  Na domiar złego w drodze powrotnej złapała nas ulewa, więc biegiem wróciliśmy do ośrodka, gdzie trzeba było wyczyścić swoje obuwie i doprowadzić się do schludnego wyglądu. Pomimo narzekania na mokrą przygodę, wszyscy mile wspominali tę przechadzkę. Po południu zjedliśmy obiad, a po nim udaliśmy się do swoich pokoi żeby uporządkować rzeczy przed zbliżającym się wyjazdem.  Następnie mieliśmy czas wolny na gry i zabawy.

 OSTATNI DZIEŃ

 

Sobota to dzień powrotu do domu. Ten tydzień minął bardzo szybko. Po pożywnym śniadaniu spakowaliśmy się. Żal nam było opuszczać to piękne miejsce. Przerwą w podróży był pyszny obiad i zwiedzanie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Resztę podróży spędziliśmy oglądając w autobusie zabawne filmy. Do Pokoju dotarliśmy ok. godziny 18:00. Pod szkołą czekali na nas stęsknieni rodzice. To był bardzo udany wyjazd…